Legionisci.com




1956012





Pożegnanie Kazika: Legia Warszawa 2-1 Manchester City

Pamiątkowy proporczyk Kazimierz Deyna po raz ostatni wyprowadza drużynę Legii Dzień 18 września 1979 roku to dzień historyczny dla wszystkich kibiców Legii. Cała piłkarska Warszawa żegnała uroczyście swojego idola Kazimierza Deynę, który z nową drużyną, Manchesterem City, przyjechał na stadion przy Łazienkowskiej, gdzie rozegrał wiele niezapomnianych meczów i strzelił wiele przepięknych bramek.

Na półtorej godziny przed spotkaniem obiekt był już zapełniony do ostatniego miejsca. Gdyby stadion Wojska Polskiego miał pojemność 70 tysięcy, prawdopodobnie również nie byłoby wolnych miejsc. Wielu kibiców nie dostało się na trybuny i musiało zrezygnować z udziału w tym historycznym wydarzeniu. Fani oczekujący na rozpoczęcie meczu byli świadomi, że wydarzenie, które przyjdzie im oglądać, jest zamknięciem pewnego rozdziału w historii klubu. Odchodził i żegnał się ze swoją publicznością najlepszy piłkarz w całej dotychczasowej historii polskiego futbolu - Kazimierz Deyna, profesor futbolu, postrach wszystkich stadionów, na których przyszło mu występować.
Na około pół godziny przed meczem stadion kipiał niczym wulkan. Tysiące konfetti wyrzucone w powietrze przypominało atmosferę, jaka panowała na zakończonych rok wcześniej MŚ w Argentynie. Jedna wielka burza papierowego śniegu. Gdy na murawę wybiegł Kazio, cały stadion wybuchnął jednym okrzykiem: "Kaziu! Kaziu!". Kazik pozdrawiając fanów powoli pobiegł na środek boiska, a następnie odbył rundę wokół trybun, zaczynając oczywiście od "Żylety". Stadion szalał, nawet na moment nie przestając skandować jego imienia. A był to dopiero wstęp do wielkiego widowiska, na które czekało 25 tysięcy oddanych swojemu idolowi kibiców. Po królewskim powitaniu i lekkiej rozgrzewce Kazimierz Deyna pobiegł do tunelu, by po chwili po raz ostatni wyprowadzić w roli kapitana jedenstkę Legii na mecz przeciw Manchesterowi City.
Kazimierz Deyna owacyjnie witany przed ostatnim meczem w barwach Legii Pierwszą połowę Kazik zagrał w barwach Legii, tradycyjnie z numerem 10 na plecach. Każde dojście do piłki - a gra toczyła się wokół niego - wzbudzało nieopisany aplauz. Ogłuszający doping musiał być słyszalny w promienu kilku kilometrów od stadionu. W tym dniu nikt nie żałował gardła. I oto nadeszła 15. minuta tego niezwykłego widowiska. Tysiące gardeł wydobyło z siebie wielki okrzyk "Gooool!!!", po którym nastąpiło chóralne "Kaziu! Kaziu!". Nad stadionem znów zawirowało tysiące konfetti. To była reakcja kibiców na strzelenie bramki przez człowieka, dla którego wszyscy zjawili się tego dnia na stadionie. A On zniknął w objęciach szalejących kolegów z drużyny.
Drugą połowę Kazimierz Deyna rozegrał już w błękitnej koszulce swojego nowego klubu, Manchesteru City - także z numerem "10". W drużynie Legii jego miejsce zajął Witold Sikorski. Wspaniałe widowisko trwało. W 74. minucie Marek Kusto podwyższył na 2-0 dla Legii, nastroje na stadionie były więc znakomite.
Mecz dobiegał już końca, oficjele zastawili stolik stojący u stóp trybuny głównej dziesiątkami pucharów, gdy Kaziu znalazł się sam na sam z bramkarzem Legii, Krzysztofem Sobieskim. Zrobił zwód, położył swojego kolegę na murawie i strzelił honorową bramkę dla Manchesteru. Nigdy wcześniej, i nigdy potem, gol dla gości nie został przyjęty tak entuzjastycznie na stadionie Wojska Polskiego. Kibice nie wytrzymali. Pod ich naporem przewrócił się płotek oddzielający boisko od trybun. Wszyscy ruszyli w stronę swojego idola i już po chwili znalazł się on na ramionach rozentuzjazmowanych kibiców. Tłum przeniósł go wokół boiska. "Sto lat" śpiewane najlepszemu piłkarzowi Legii słychać było na Pradze i na Woli, na Ursynowie, który dopiero się budował, i na Żoliborzu... Tak pożegnała Warszawa swojego idola, najlepszego piłkarza, jakim był i pozostanie po wsze czasy Kazimierz Deyna.

W sierpniu 1980 roku Legia pojechała do Manchesteru na spotkanie rewanżowe i wygrała aż 5-1!

Autor: Wiktor Bołba (Nasza Legia)

Zdjęcia pochodzą z tygodnika Nasza Legia.




Jeżeli ktoś z Was był świadkiem gry tego wielkiego piłkarza i chciałby podzielić się wspomnieniami - miejsce na tej stronie stoi otworem - zapraszamy do wysyłania wspomnień na adres ciniak@deyna.info

2004-2017 © Ciniak. Projekt i realizacja: legionisci.com. Wszelkie prawa zastrzeżone.